Czy współcześnie piractwo komputerowe ma sens?

Z racji wykonywanego zawodu oraz mojego wykształcenia cały czas mam styczność ze sprzętem komputerowym. A ponieważ dalej spotykam się z pirackim oprogramowaniem postanowiłem napisać mały artykuł / poradnik.

Ostatnio robiąc porządki przed przeprowadzką znalazłem w papierach dokumentacje z mojego pierwszego komputera. Kupiłem go, a właściwie kupili mi go rodzice ponad 20 lat temu. Muszę przyznać, że były to ciekawe czasy gdyż dostałem komputer z preinstalowanym systemem Windows 98 oraz dwoma grami Queke oraz Rally Championship. Dodatkowo na komputerze zainstalowany był pakiet Office’a, a wszystko to było nielegalne. To znaczy teraz wiem, że było to nielegalne ale wtedy nie miałem o tym pojęcia. Coś co trudno sobie wyobrazić współcześnie jeszcze 20 lat temu było standardem. Wynikało to myślę z paru czynników, a mianowicie bardzo wysokich jak na ówczesne czasy cen za oprogramowanie, ogólnego słabego zabezpieczenia (wystarczyło wpisać kod, a czasem po prostu skopiować program) oraz generalnego braku świadomości w społeczeństwie odnośnie legalności oprogramowania. Jeśli w sklepie kupowaliśmy komputer to wydawałoby się oczywiste, że wszystko jest zgodnie z prawem, a że nie było żadnych naklejek, pudełek, zaświadczeń – kto mógł o tym wiedzieć?

Moją pierwszą grę kupiłem niedługo później. Oczywiście był to pirat. Kupiłem go od kolegi który prowadził sklep komputerowy. Nocami na nagrywarce o prędkości 1x przegrywał płyty i nimi handlował. Był to wtedy niezły biznes. Ten kto na osiedlu miał nagrywarkę był lokalnym biznesmenem, a ludzie ustawiali się w kolejce do przegrania na płyty swoich rzeczy. Piractwo było wtedy usankcjonowane społecznie nie tylko z powodów o których wspomniałem wcześniej ale przede wszystkim dlatego, że wiele, a może większość rzeczy które dostępne były na pirackich płytach było praktycznie nie do dostania w normalnym obiegu. Internet był tak powolny, że ściągnięcie czegoś rozsądnego trwało całe wieki, a żeby pograć z kumplami po sieci lub ściągnąć parę zdjęć czy filmików chodziło się na nocki do kafejki internetowej.

O historii i tym jak było można by opowiadać godzinami ale faktem jest, że w kolejnych latach informatyzacja postępowała coraz szybciej, a współcześnie nie jestem w stanie znaleźć ani jednego usankcjonowania piractwa. Dlaczego? O tym za chwilę.

Najpierw zastanówmy się co najczęściej ludzie ściągają z Internetu. Myślę, że następująca lista będzie bardzo bliska rzeczywistości (ale może nie popularności):
1. Systemy operacyjne z rodziny Windows
2. Oprogramowanie biurowe Office
3. Oprogramowanie antywirusowe
4. Filmy
5. Gry
6. Muzyka
7. Oprogramowanie specjalistyczne (Photoshop, Corel, itp.)

Omówię teraz wszystkie powyższe punkty pokazując jak w prosty i bezbolesny (również dla portfela) sposób być w pełni legalnym i szczęśliwym użytkownikiem swojego peceta.

1. Systemy operacyjne czyli jak zdobyć legalnego Windows-a?

  • opcja pierwsza – kupić. Ale nie wersję box w sklepie gdzie zapłacimy koło 500 zł ale na np. Allegro za około 10 zł! Tak można mieć legalnego Windows-a za mniej niż 10 zł. Jak to działa? Kupujemy system, który został sprzedany np. z komputerem polisingowym lub uszkodzonym. Firmy skupują takie komputery, a następnie demontują na części, a licencje z nich legalnie odsprzedają. Jest to zgodne z prawem, a my dzięki temu zaoszczędzamy na zakupie licencji. Dla osób, które nie chcą uwierzyć przedstawie następujące argumenty. Po pierwsze Allegro bardzo pilnuje aby przez ich portal nie można było sprzedawać nielegalnego oprogramowania gdyż inaczej producenci nie zostawili by na właścicielach suchej nitki w sądzie. Po drugie już bardziej prawnie: oprogramowanie sprzedawane jest zgodnie z art. 4 ust. 2 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/24/WE z dnia 23 kwietnia 2009 r. w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych (wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 3 lipca 2012 r. w sprawie C-128/11). Zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 3 lipca 2012 r. w sprawie C-128/11 art. 4 ust. 2 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/24/WE z dnia 23 kwietnia 2009 r. w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych nabywca licencji, podobnie jak każdy następny, mógł powołać się na przewidziane w art. 4 ust. 2 tej dyrektywy wyczerpania prawa do rozpowszechniania, a w konsekwencji są uprawnionymi nabywcami kopii programu komputerowego. Wyrok jest wykładnią prawa tj. dyrektywy 2001/29/WE (art. 4 ust. 2). Mówi ona wprost – prawo producenta do wyłącznego rozpowszechniania wygasa wraz z chwilą sprzedaży oprogramowania licencji po raz pierwszy – wszelkie próby zablokowania odsprzedaży przez producenta są po prostu nielegalne. Odsprzedaży Oprogramowania (Oryginalne Licencje, pakiety oprogramowania w wersji OEM/BOX ) na terenie Unii Europejskiej dokonywać mogą legalnie firmy jak również osoby fizyczne i jest to zgodne z prawem obowiązującym w UE.
  • opcja druga – studencka. Jeśli studiujemy warto zorientować się czy nasza uczelnia nie podpisała umowy z firmą Microsoft w ramach projektu DreamSpark. Umożliwia on przez czas trwania studiów darmowy dostęp do wielu aplikacji tej firmy w tym systemów operacyjnych. Mamy więc Windows-a za darmo.
  • opcja trzecia – Linux. Tak wiem, miało być o Windowsie. Jednak jeśli nie jesteśmy już studentami i z jakiegoś powodu nie możemy wydać choćby 10 zł na legalny system rozwiązaniem jest instalacja którejś z dystrybucji Linux-a. Aktualnie są to bardzo dojrzałe systemy, a przykładowo Ubuntu ma po zainstalowaniu wszystkie niezbędne dla przeciętnego użytkownika programy które nie odbiegają wiele od wersji Windowsowych.

2. Oprogramowanie biurowe Office

Kiedyś czytałem bardzo fajny tekst gdzie autor motywował, że większość ludzi potrzebuje Windows-a nie dlatego, że kocha system Microsoftu ale dlatego, że na tym właśnie systemie może zainstalować niezbędny do swojej pracy pakiet Offica. Myślę, że jest w tym dużo prawdy, a aktualnie tego Offica możemy mieć legalnie już za około 15zł. Jak?

  • opcja pierwsza – tak jak pisałem w przypadku Windows-a kupić na np. Allegro. Takie samo umocowanie prawne jak w przypadku systemu operacyjnego.
  • opcja druga – program studencki DreamSpark daje również dostęp do pakietów Office więc nic tylko korzystać, o ile oczywiście jesteśmy studentami.
  • opcja trzecia – jeśli korzystamy z Worda, Excela czy PowerPointa sporadycznie, a do tego nie tworzymy zaawansowanych dokumentów czy skryptów to nic nie szkodzi aby przesiąść się na darmową alternatywę w postaci OpenOffice czy też LibreOffice. Znam sporo osób korzystających z tych pakietów i piszących w nich nawet prace dyplomowe. Na domowe potrzeby zupełnie wystarczą, a my pozostajemy całkowicie legalni.

3. Oprogramowanie antywirusowe

  • opcja pierwsza – zainstalować darmową wersję. Nie będzie może tak chronić jak wersja płatna ale dalej jest to pełnoprawny system antywirusowy. Producenci często udostępniają wersję bezpłatną, która przez swoją stabilną i skuteczną pracę ma przekonać użytkownika do zakupu wersji płatnej. Jeśli przy komputerze zachowujemy się rozsądnie taki pakiet jest wystarczającym zabezpieczeniem. Przykłady? Choćby Avast czy AVG.
  • opcja druga – jeśli na komputerze mamy bardzo ważne pliki, nie robimy kopii zapasowych, a mieliśmy już przygody z niechcianym oprogramowaniem to nie pozostaje nic innego tylko zakupić pełną wersję od producenta. Instalacja pirackiego programu antywirusowego to jak postawienie przed skarbcem ochroniarza poleconego przez najlepszego włamywacza w mieście. No może trochę przesadzam ale prawdą jest, że nie wiemy co piraci musieli zrobić aby program antywirusowy złamać, a wiec czy on sam nie zawiera szkodliwego dla nas kodu. Z pomocą znowu przychodzi choćby Allegro. Roczny pakiet na Eseta – około 40 zł.

4. Filmy

Jest to kolejna rzecz której piracenia kompletnie nie rozumiem. Dlaczego? Film jest przyjemnością, rozrywką, mógłby nawet napisać zachcianką, która nie jest nam niezbędną do życia. Więc fakt, że niektórzy muszą najlepiej już w dniu premiery ściągnąć film w HD jest dla mnie zupełnie nie do zrozumienia. Ale miałem pisać o tym co zrobić aby było legalnie.

  • opcja pierwsza – iść do kina. Aktualnie w kinach są takie promocje, że ściąganie filmów wątpliwej jakości oraz ryzykowanie wizyty smutnych panów kompletnie nie ma sensu. Przykłady? Np. środy z Orange gdzie dostajemy drugi bilet gratis. A dla osób, które chcą oglądać wszystko co leci w kinie Cinema City przygotowało kartę Unlimited gdzie za 44 zł miesięcznie możemy oglądać dowolną ilość filmów! Przy cenie standardowej 28 zł za bilet zwraca się on już przy drugiej wizycie. Czego chcieć więcej? Podane przeze mnie promocje to tylko ciekawsze przykłady których można znaleźć znacznie więcej i dobrać je do swoich potrzeb.
  • opcja druga – obejrzeć w domu ale nie ściągać. Nawet na YouTube-ie znajdziemy pełne filmy, a portali na których można oglądać nowości oraz seriale jest całe mnóstwo. Nie zawsze będą w najlepszej jakości, nie zawsze będą dostępne ale są za darmo, a przez to, że nie ściągamy i nie udostępniamy jesteśmy legalni.
  • opcja trzecia – kupić sobie oryginalną płytę z filmem. Tutaj jednak wskazana jest cierpliwość gdyż filmy zaraz po premierze osiągają dość wysokie ceny i przyznam, że nie widzę sensu od razu się rzucać na zakup. Osobiście korzystam z opcji pierwszej, a jeśli film mi się spodoba czekam parę miesięcy i znów wykorzystując np. Allegro kupuje oryginał za paręnaście złotych. Czasem opłaca się odkupić używaną płytę w stanie bardzo dobrym bo jest wtedy jeszcze taniej. W ten sposób skompletować można własną kolekcję za naprawdę niewielkie pieniądze.

5. Gry

Tutaj moje podejście jest bardzo podobne do podejścia z filmami. Dodatkowo gry generują dwa problemy. Po pierwsze w piracie nigdy nie możemy mieć pewności czy nie ma tam gdzieś zaszytego wirusa czy też trojana, a po drugie skąd mamy wiedzieć, że ściągnięta gra zawiera wszystkie elementy w postaci choćby muzyki czy filmików. Kto wie czy aby zmniejszyć jej wielkość pirat nie usunął trochę zawartości którą uważał za zbędną? OK. Ale jak wejść w posiadanie legalnych gier jak najmniejszym kosztem?

  • opcja pierwsza – poczekać. W dniu premiery oraz chwilę później gry mają największe ceny ale przecież nic nam się nie stanie jak poczekamy miesiąc, dwa, trzy i kupimy upragnioną grę na promocji z np. 70% upustem. Chwila odczekania po premierze ma też jeszcze jedną zaletę – zobaczymy recenzje innych graczy czy faktycznie gra warta jest w ogóle kupowania. Może się okazać (a były takie przypadki), że gra wygląda znacznie gorzej niż na zwiastunach i gameplay-ach producenta, a na dodatek jest koszmarnie zoptymalizowana, zabugowana i fabularnie nie trzyma się kupy. Wtedy oszczędzamy niemałe pieniądze, które możemy wydać na lepiej rokujące tytuły.
  • opcja druga – szukać promocji i okazji. Przeważającą większość moich gier mam za darmo. Tytuły takie jak Metro 2033, Wiedźmin, Watch Dogs czy też Assassin’s Creed 3 dostałem za darmo na akcjach organizowanych przez Steama czy też producentów poszczególnych gier. Wystarczy zarejestrować się na paru portalach śledzących aktualne tzw. giveaway-e i okazuje się, że będziemy mieć w co grać przez następne miesiące bez potrzeby dotykania naszego portfela. Sam wspomniany Steam organizuje cykliczne wyprzedaże, a jeśli dodamy gry do naszej listy życzeń to sam powiadomi nas w odpowiednim momencie o promocjach na interesujące nas tytuły.
  • opcja trzecia – kupić na aukcji. Znowu kłania się np. Allegro gdzie można znaleźć mnóstwo gier w znacznie niższej cenie niż rynkowe lub te na Steamie. Tak jak my szukamy darmowych gier i promocji tak samo robi wiele osób, a następnie odsprzedaje zdobyte klucze. Dzięki temu możemy cieszyć się w pełni legalną grą za ułamek ceny którą zapłacilibyśmy w sklepie.

6. Muzyka

To chyba dziedzina oszczędności w której mam najmniejsze doświadczenie, a to z powodu takiego iż muzyki słucham bardzo mało więc też nie mam problemów z jej legalnością. Natomiast co mógłbym polecić osobie słuchającej, a chcącej być legalną najtańszym kosztem.

  • opcja pierwsza – założyć sobie konto na YouTube, a następnie stworzyć sobie listę czy listy ulubionych kawałków. Do słuchania w domu czy w pracy jak najbardziej wystarczy. Mamy nasze ulubione utwory bez potrzeby ich ściągania
  • opcja druga – radio internetowe. Aktualnie jest tyle stacji, że znalezienie interesującego nas gatunku muzycznego nie będzie problemem. Dodatkowo ta opcja nadaje się np. do biegania czy innych treningów bo mniej „zjada transfer” niż choćby YouTube
  • opcja trzecia – kupić interesujące nas płyty np. na Allegro. Tutaj działają te same zasady jak przy grach czy filmach, a używki mogą osiągań naprawdę niskie ceny
  • opcja czwarta – zainteresować się muzyką bezpłatną udostępnianą przez różnych internetowych twórców. Jest tego naprawdę sporo w różnych kategoriach i często takie osoby udostępniają je na swoich stronach za darmo do ściągnięcia w ramach promocji swojej osoby i twórczości.

7. Oprogramowanie specjalistyczne (Photoshop, Corel, itp.)

Podczas rozmów z ludźmi odnoszę wrażenie, że niektóre aplikacje padły ofiarą swojej reklamy i popularności. Jeśli przychodzi ktoś do mnie i pyta czy nie mam skąd „załatwić Offica” to ja pytam do czego będzie tego Offica używać? Okazuje się, że taka osoba potrzebuje go bo słyszała, że wyszła nowa wersja albo syn/córka potrzebuje napisać pół strony tekstu do szkoły. Jednorazowo. Proponuje wtedy zainstalowanie legalnego edytora tekstu właśnie z pakietu LibreOffice czy OpenOffice. Co się okazuje? Osoba albo jest w szoku, że są takie programy za darmo albo po jakimś czasie wraca bardzo niezadowolona bo ikonki wyglądają inaczej lub są w innych miejscach niż na komputerze w pracy. Proponuje wtedy takiej osobie zakup za choćby 15 zł pełnego i legalnego Offica co często spotyka się z niedowierzaniem. Ale nie jest to niedowierzanie spowodowane niską ceną programu tylko faktem, że ja jako informatyk nie jestem w stanie „załatwić” na lewo pirackiej wersji. Niestety jak wspomniałem na początku mojego artykułu nie widzę współcześnie żadnego umotywowania dla piractwa. Programy są ogólnie dostępne oraz tanie. Dodatkowo dla większości aplikacji istnieje ich darmowa alternatywa.

Takim przykładem aplikacji, która padła ofiarą swojej popularności jest też Photoshop. Każdy by chciał obrabiać zdjęcia z wakacji właśnie Photoshopem ale jakoś nikt nie chce zapłacić za niego sklepowej ceny. Może dlatego, że jest to oprogramowanie graficzne z bardzo zaawansowanymi funkcjami, a nie obrabiarka zdjęć z wakacji. Do tego celu nadaje się mnóstwo darmowych aplikacji z GIMP-em na czele. Natomiast dla osób, które uważają, że naprawdę potrzebują Photoshopa polecam wersję z płatnością miesięczną. Co więcej w Internecie można często znaleźć fajne promocje gdzie za subskrypcje zapłacimy np. koło 50 zł miesięcznie. Za dostęp do legalnej i zawsze najnowszej wersji oprogramowania.

A co np. z Corelem? Wersja do zastosowań domowych na 3 stanowiska około 100 zł.

Tak jest współcześnie z większością aplikacji. Możemy kupić wersje domową, odkupić licencje bądź zainstalować bezpłatny odpowiednik.

Oczywiście są aplikacje wybitnie specjalistyczne i/lub niszowe, które kosztują krocie i dla których nie ma odpowiednika. Jednak w takim przypadku jeśli chcemy doczekać się kolejnej wersji niezbędnej nam do pracy aplikacji to nie ma innego wyjścia jak wynagrodzenie twórców tak aby opłacało im się dalej nad aplikacją pracować.

Podsumowując

Dlaczego legalne jest lepsze?

  • bezpieczeństwo – to jest oczywiste. Wiemy co kupujemy. Pirat może dodać lub usunąć z programu dowolną rzecz o której istnieniu nie będziemy mieć pojęcia, a co może być dla nas w dłuższej perspektywie bardzo niekorzystne
  • aktualizacje – mając oryginalną wersje programu możemy ją bezpłatnie aktualizować i nie musimy się martwić o pojawiające dziury i błędy, których nikt nam nie zabezpieczy w piracie
  • pewność – że otrzymujemy produkt pełny, nieokrojony, bez (choćby) pirackich logotypów
  • stabilność – pirat może działać jak oryginał, a może nie. Może crack zaimplementowany w aplikacji spowoduje jej nieoczekiwany błąd w ważnym dla nas momencie?
  • spokój – po co martwić się czy jesteśmy legalni jeśli podstawowy zestaw oprogramowania kupimy już poniżej 100 zł? Jaki jest sens ryzykować swoje prywatne dane, których możemy nie odzyskać po ataku hakerskim spowodowanym nielegalnym oprogramowaniem czy nalotem antypirackim i paroletnim przetrzymywaniem naszego sprzętu gdzieś w magazynach Policji?

To na pewno nie są wszystkie powody dla których warto mieć legalne oprogramowanie czy też filmy, gry, muzykę itd. Również moje przykłady jak stać się legalnym nie wyczerpują całkowicie tematu, natomiast pokazują iż nie trzeba mieć wypchanego portfela lub oszczędzać na jedzeniu aby coś sobie kupić. Tyczy się to w szczególności „przyjemności”, których promocja jest najbardziej agresywna i nastawiona na konsumpcje. Producenci byliby na pewno zachwyceni gdybyśmy co miesiąc całą swoja wypłatę wydawali na ich produkty ale prawda jest taka, że nie jest nam to niezbędne, a tak naprawdę o większości bardzo szybko zapomnimy nęceni w reklamie kolejną najlepszą grafiką czy nową technologią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *