Wspomnienia niemieckiego snajpera – Timothy Erenberger

Wielu ludzi po Drugiej Wojnie Światowej chciało jedynie zapomnieć. Zapomnieć horror, który przeżyli. Dlatego też niektórzy, a szczególnie ci którzy stracili w niej wszystkich bliskich i cały dobytek postanowili wyjechać z Europy i rozpocząć niejako nowe życie z dala od wspomnień cierpienia i zniszczeń których byli świadkami.

Po latach na obczyźnie niewielu z nowych znajomych, a czasem też nikt z rodziny nie wie co tak naprawdę pchnęło ich dziadka lub pradziadka do emigracji i kim był oraz co robił w swoim ojczystym kraju.

Książka „Wspomnienia niemieckiego snajpera” jest właśnie taką książką w której młody chłopak żyjący w Ameryce dowiaduje się, że jego dziadek pochodzi z Niemiec oraz brał udział w walkach podczas wojny. Dziadek ów postanawia opowiedzieć swojemu wnukowi historię swojego życia tak aby pozostała ona dla potomnych jako przestroga.

Wraz z kolejnymi dniami w których dziadek snuje swoją opowieść wyłania się z niej niesamowity obraz człowieka który przeżył całą wojnę, brał udział w licznych akcjach i kampaniach oraz dodatkowo był snajperem. Georg, bo tak ma na imię bohater opowieści został wcielony do armii we wrześniu 1937 gdzie szybko zauważono jego wysokie umiejętności strzeleckie i wysłano do szkoły snajperów. Na szczególną uwagę zasługują wspomnienia dotyczące szkolenia i działania snajperów. W innych książkach spotykamy się z pojedynczymi snajperami lub grupami dwuosobowymi, natomiast tutaj oddział liczył dwadzieścia osób co dawało niesamowite możliwości prowadzenia precyzyjnego ognia na dużym dystansie i praktycznie przechylanie szali zwycięstwa w przypadku walk. Dodatkowo można zauważyć jaką uwagę przykładano do szkolenia i jak szeroki obejmowała ono zakres. Daje to pewien wgląd i wyjaśnienie późniejszych szybkich sukcesów armii niemieckiej.

Snajperzy niemieccy używali karabinów Kar98K z celownikiem optycznym o dwu i pół krotnym powiększeniu ale szybko wymienił go gdy dostał od rodziny w prezencie celownik Zeissa o sześciokrotnym powiększeniu. Pierwszą „misją” w której przyszło brać udział jemu i jego grupie snajperskiej było przyłączenie Sudetów we wrześniu 1938 roku. Na szczęście obyło się to dla niego bez rozlewu krwi. Pierwszą prawdziwą kampanią w której przyszło Georgowi walczyć była agresja na Polskę we wrześniu 1939 roku. Dzięki jego wspomnieniom możemy zobaczyć jak oczami młodego niemieckiego żołnierza wyglądała niemiecka ofensywa ale też polska obrona. Jest to niesamowity opis walk o polską ziemię widziany oczami agresora.

Kolejną ważną decyzją w życiu Georga było wstąpienie do spadochroniarzy niemieckich (Fallschirmjäger). Po odbyciu dodatkowego szkolenia został on wybrany do oddziału specjalnego spadochroniarzy i wziął udział w ataku na fortecę Eben-Emael – strategiczny punkt położony w górach Belgii. Całe przygotowanie do operacji jak i samą operację opisuje on tutaj bardzo dokładnie i co narzuca się na myśl po przeczytaniu tej części to fakt profesjonalizmu z jakim operacja była przygotowana i wykonana.

Następnie brał on udział w operacji Merkury czyli inwazji na Kretę, a później w operacji Barbarossa czyli inwazji na Związek Radziecki. Tam też zdobywa karabin Tokarew SWT38, którego używa jako drugiej broni ze względu na dziesięcionabojowy magazynek i wysoką szybkostrzelność tak przydatną w starciach z dużymi masami piechoty.

Po otwarciu frontu włoskiego został on przeniesiony z frontu wschodniego na południe Włoch co prawdopodobnie uratowało mu życie biorąc pod uwagę późniejsze wydarzenia na wschodzie. Ostatecznie gdy wiadomo było już, że Niemcy wojny nie wygrają został on przeniesiony do Berlina gdzie miał bronić miasta przed nacierającymi z każdej strony armiami aliantów. Widząc jednak beznadziejność sytuacji postanowił on uciec wykorzystując do tego rzekę i pod osłoną nocy udało mu się „wypłynąć” razem z drugim żołnierzem z miasta.

Niesamowita historia pokazująca nie tylko trudy wojny, niemieckie strategie i warsztat snajpera podczas II Wojny Światowej ale i prywatne przemyślenia i przemianę wcielonego do wojska niemieckiego chłopaka. Polecam.

 

wns

2 Komentarzy do “Wspomnienia niemieckiego snajpera – Timothy Erenberger

  1. korektor pisze:

    „… szybko szczelność …”
    lol

  2. @korektor – dzięki za wychwycenie. Prawdopodobnie autokorekta miała tutaj pole do popisu bo powstało zupełnie nowe pojęcie. Nie dość, że osobno to „szczelność” :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *