Starmageddon 2 – Project Freedom

W połowie drogi ku trzeciemu tysiącleciu rywalizacja o podbój kosmosu przeżywa okres eskalacji. Układ słoneczny stał się areną walk potężnych rządzących Ziemią megakorporacji. Walk w których jedynym prawem jest „prawo dżungli”.

Po zdobyciu wymarzonej licencji pilota aplikujemy do tytułowej firmy Project Freedom, która ma znacznie lepszą reputację niż pozostałe megakorporacje. Tutaj szybko się dowiadujemy, że będziemy mieć pełne ręce roboty gdyż konkurencja nie zaprząta sobie głowy polityką tylko w celu przedstawienia swojego zdania wysyła najczęściej uzbrojone grupy bojowe.

Tak zaczyna się Starmageddon 2 – Project Freedom znany też pod nazwą Space Interceptor: Project Freedom. Zasiądziemy tu za sterami nowoczesnego myśliwca i zwiedzimy układ słoneczny …  i nie tylko.

To co rzuciło mi się od razu w oczy to bardzo przyzwoita grafika. Piękne lokacje na orbitach różnych planet układu słonecznego, misje w atmosferze czy choćby walki z myśliwcami przeciwnika wśród asteroid cieszą oczy mnogością szczegółów i kolorystyką. Częste wstawki naszych kolegów z innych myśliwców/okrętów wywołują uśmiech na twarzy, a dopasowana muzyka dopełnia klimatu. Tutaj nie można nic zarzucić grze. Dynamiczna, zróżnicowana i dająca wiele przyjemności. Niestety osoby spodziewające się rozwiniętego symulatora oraz szerokich możliwości trochę się zawiodą. Nie poznamy tutaj innych pilotów podczas przerw między misjami, nie wydamy im także komend w czasie misji, a już na pewno nie możemy na nich liczyć w czasie cięższych starć. Sam statek pomiędzy misjami możemy co nieco usprawnić ale sprowadza się to do tego iż wybieramy pomiędzy trzema parametrami: osłona/silnik/broń i czekamy na rezultat. Nie sprawdzimy naszych statystyk, a jedyne co zmienia się w czasie misji to nasza pozycja czyli czym dalej tym otrzymujemy wyższy stopień w naszej karierze pilota ale znów nie przekłada się to na nic przydatnego, ot taki miły akcent. Co także może zaskoczyć to to iż nie zobaczymy tutaj wielkich bitew kosmicznych z udziałem ciężkich okrętów. Nie ma więc mowy o epickich zmaganiach wielkich flot, a szkoda. Szkoda gdyż sama fabuła gry jest bardzo przyzwoita. Podczas jednej z naszych misji zostajemy wessani w tunel czasoprzestrzenny i przenosimy się w inne rejony kosmosu gdzie musimy stoczyć samotną walkę z przeważającymi siłami wrogo nastawionych obcych i odnaleźć drogę powrotną do domu. Po udanym powrocie zdajemy raport z naszej wyprawy i zostajemy wysłani z misją przejścia przez kolejny tunel stając się pionierami w podróżach poza układ słoneczny. Podczas naszej drugiej podróży spotykamy innych obcych którzy po początkowej nieprzychylności dają się przekonać do nawiązania pokojowych kontaktów. Ci drudzy obcy odegrają ważną rolę w przyszłej obronie Ziemi przed agresywną rasą którą spotkaliśmy w czasie naszej pierwszej podróży.

Podsumowując, na pewno warto zagrać tym bardziej, że koszt gry jest naprawdę niski. Sam kupiłem ją za 1,99 zł na aukcji internetowej. Można by zapytać czemu tak tanio? Ano przede wszystkim gra swojego czasu dołączana była do pewnego czasopisma komputerowego więc jej nakład był bardzo duży, a co za tym idzie nie ma żadnego problemu z jej dostępnością. Nic tylko zasiąść za sterami kosmicznego myśliwca i wyruszyć ku kosmicznej przygodzie.

1

2

3

4

5

6

7

8

9

3 Komentarzy do “Starmageddon 2 – Project Freedom

  1. Spooky pisze:

    Gra jak na swoja półka cenowa całkiem przyjemna, kolejny przykład ze Polacy jak chcą mogą zrobić udana gra. Szkoda jedynie ze do naszej dyspozycji oddany został tylko jeden typ myśliwca.

  2. Jay pisze:

    Radek jest plan żeby w większym gronie pograć w StarCrafta co Ty na to ?

  3. Czemu nie tylko nie wiem czy czas znajdę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *